Młodzieżowa powieść o samobójstwie – recenzja książki „Orkan. Depresja” Ewy Nowak

Ewa Nowak towarzyszy mi, odkąd nauczyłam się czytać. Można powiedzieć, że mnie prześladuje. Kiedy dowiedziałam się, że pracuje nad książką o samobójstwie, a w dodatku przedmowę pisze moja wykładowczyni, ucieszyłam się niezmiernie. Moim zdaniem to nie jest książka o depresji – jak sugeruje wydawca – tylko właśnie o kryzysie psychicznym i samobójstwie. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że Orkan. Depresja jest książką z założenia prewencyjną, co bardzo widać. Pisząc „książka prewencyjna” mam tu na myśli taką, której głównym celem jest zapobieganie samobójstwom.

Powieść opowiada o Borysie Orkanie, który przechodzi w życiu ciężkie chwile. Nieszczęśliwe zakochanie, rozwód rodziców i trudne relacje z nimi, problemy w szkole… Problemów jest sporo, co ważne z perspektywy przedstawiania samobójstw – istnieje mit mówiący, że samobójstwo ma jedną przyczynę, co ma swoje odzwierciedlenie w sensacyjnych nagłówkach w stylu “Zabił się, bo dostał jedynkę”, ale o tym innym razem. Szczerze mówiąc, Borys jest postacią wybitnie irytującą, a jednocześnie budzi współczucie. Jest wredny i krzywdzi ludzi, którzy o niego dbają. Mamy jednak możliwość wejścia w jego głowę i zrozumienia, z czego wynika jego niecodzienne zachowanie. Kryzys psychiczny jest przedstawiony bardzo dokładnie. Kiedy byłam w wieku podobnym do Borysa, miałam podobne problemy. Czytając tę powieść, czasami myślałam “kurczę, Borys myśli dokładnie tak samo, jak ja wtedy!”. To dokładne przedstawienie depresji i zespołu presuicydalnego (czyli sytuacji, w której często znajdują się osoby chcące popełnić samobójstwo – o tym też powiem kiedyś więcej) jest moim zdaniem głównym powodem, dla którego po tę książkę powinni sięgnąć rodzice nastolatków – może to pomóc w zrozumieniu, jak działa w tym momencie umysł dziecka.

Książka jest prewencyjna, więc ma zniechęcić do popełniania samobójstwa. W jaki sposób? Często w kulturze samobójstwo jest romantyzowane – śmierć sama w sobie jest piękna, po niej następuje wzruszający pogrzeb, na którym wszyscy zdają sobie sprawę, jak bardzo kochali zmarłą osobę, po czym przeżywają żałobę i żyją długo i szczęśliwie (ciągle wspominając zmarłego/zmarłą z sentymentem, oczywiście). Takie pokazanie śmierci jest bardzo ładne, ale mija się z rzeczywistością. W powieści Ewy Nowak widzimy opis próby samobójczej prawdziwy do bólu. Taki, którego nie widziałam nigdzie indziej. Taki, od którego opada szczęka i jeżą się włosy na głowie. Taki, który – choć jest prawdziwy – może się wydawać wręcz absurdalnie tragiczny i zalatywać “smrodkiem dydaktycznym”.

Właśnie ten “smrodek dydaktyczny” jest największą wadą książki. Nie mogę być pewna, jaki będzie odbiór osoby nastoletniej – być może taka osoba w ogóle nie zwróci na to uwagi. Mnie denerwują książki, które mnie pouczają zamiast uczyć. Jako osobę dorosłą irytowały niektóre wstawki narratora tłumaczące, że tak właśnie wygląda depresja. Miałam też mieszane uczucia dotyczące zakończenia, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że powinniśmy mieć w głowie prawdziwy obraz śmierci samobójczej i możliwych konsekwencji. Niestety w kulturze popularnej ten obraz jest w zasadzie nieobecny, co przyczynia się do fałszywych przekonań dotyczących samobójstwa. W związku z tym naprawdę warto sięgnąć po najnowszą powieść Ewy Nowak, nawet jeśli ma w sobie trochę za dużo pouczającego tonu. Jestem bardzo ciekawa, jak tę książkę czują osoby, do których jest kierowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *