Edukacja czy rozrywka? – książki o śmierci

Dość niedawno odkryłam, że cudownym lekiem na zmęczenie fikcją jest dla mnie literatura faktu. Interesowała mnie zawsze subkultura gotycka i bliskie jej tematy – śmierć, wampiry, czarownice, magia… Wszystkie tematy tabu zawsze mnie do siebie przyciągały. Dlatego często sięgam po książki o śmierci.

Książki, które czytałam, można podzielić na dwie podkategorie: książki antropologów_żek (antropologów_żek sądowych, antropologów_żek śmierci itp.) oraz książki związane z działalnością zakładów pogrzebowych. Książki antropologiczne dotyczą tego, jak rozkłada się ciało i jak ta wiedza może pomóc w identyfikacji znalezionego szkieletu. W każdej z kategorii mam kilka książek – niektóre polecam, inne… trochę mniej.

Antropologia

Jedna uwaga ogólna – zauważyłam, że osoby piszące książki z tej kategorii mają ogromną potrzebę zostawienia po sobie autobiografii. Może to efekt ciągłego obcowania ze śmiercią?

Trupia Farma Bill Bass, Jon Jefferson

Trupia Farma to budzący kontrowersje amerykański ośrodek badawczy, w którym bada się rozkład zwłok. Książka budzi kilka dylematów etycznych, ale są to kwestie, o których nie chcę się wypowiadać, bo nie czuję się kompetentna. Autor (ten główny, Bill Bass) pisze sporo o swoim życiu prywatnym, ale każdą tego typu historię łączy z jakąś prowadzoną przez siebie sprawą. Dowiadujemy się, jak powstawała Trupia Farma, poznajemy kilka odkryć naukowych, których dokonano podczas pracy tam. To była pierwsza książka o śmierci, jaką czytałam. Dowiedziałam się bardzo dużo, chociaż intuicyjnie czuję, że nie polubiłabym autora. Jest druga część, ale trochę mniej ciekawa. O tym samym tytule powstał też kryminał. Bill Bass sam próbował kariery pisarza kryminałów, ale chyba coś mu nie wyszło. W każdym razie osobom zainteresowanym tematyką książkę raczej polecam.

Co mówią zwłoki Sue Black

Z Ameryki przenosimy się do Wielkiej Brytanii. Autorka tej książki jest mi zdecydowanie bliższa światopoglądowo – poświęca na przykład sporo miejsca etyce pracy. Niestety wywód jest dużo mniej uporządkowany. Z autobiografii autorki i jej przemyśleń na temat przemijania trudno wygrzebać jakieś konkretne informacje o antropologii sądowej. Gdyby tylko połączyć szkocki temperament i światopogląd Sue Black z konkretnymi informacjami Billa Bassa, powstałaby antropologiczna książka idealna… Tu również powstała druga część, Co mówią kości, ale przy tej się tak wynudziłam, że nie planuję na razie podchodzić do lektury.

Zakłady pogrzebowe

Kiedy umrę, zjesz mnie, kocie? Caitlin Doughty

O tej książce już pisałam, była jedną z najlepszych, jakie czytałam w 2020 roku. Książka Caitlin Doughty sprawiła, że świetnie się bawiłam, co może wydawać się dziwne, biorąc pod uwagę tematykę. Dla niektórych osób może być to oburzające – jak to, ktoś o śmierci mówi w żartach, to brak szacunku do zmarłych! Nie postrzegam tego w ten sposób. Śmierć jest w naszej kulturze tematem tabu i – jak dowiemy się z lektury podobnych książek – nic dobrego z tego nie wynika. Humor i groteskowe ilustracje pozwalają na złamanie tego tabu w bezbolesny, przyjazny sposób.

Nekrosytuacje. Perełki z życia grabarza Guillaume Bailly

Bardzo nie lubię, jak promocja książki opiera się na podkreślaniu, że temat jest kontrowersyjny. Tutaj trochę tak było – naczytałam się, jaki to ciężki i przerażający temat. Tylko że wcale nie, bo tu nie ma żadnych informacji, żadnej refleksji… Są tylko niezbyt (dla mnie) śmieszne anegdotki z pracy w zakładzie pogrzebowym. Wiecie, takie na poziomie “prawie pochowaliśmy nie te zwłoki”. Lubię humor, ale jak jest połączony z treścią. To było wielkie rozczarowanie. Zdecydowanie nie polecam.

Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej Małgorzata Węglarz

To jedyna książka napisana przez osobę “z zewnątrz”. Małgorzata Węglarz zrobiła reportaż. Rozmawiała z osobami z szeroko pojętej branży – z osobami przygotowującymi zwłoki, z mistrzami i mistrzyniami ceremonii świeckich, z firmą sprzątającą po gwałtownych śmierciach… Jej książka ma dzięki temu kilka zalet, których brakuje pozostałym. Po pierwsze, ma bardzo szerokie podejście do tematu; nawet osoby, które “coś tam wiedzą”, mogą wyciągnąć jakieś nowe informacje. Po drugie, bardzo mocno widać, że autorka po prostu potrafi pisać. Jej styl nie był męczący. Poza tym książka zdecydowanie była na temat – wątki autobiograficzne zostały ograniczone do niezbędnego minimum. Tak naprawdę to lektura właśnie tej pozycji przekonała mnie, że to jest niezwykle ważny temat, a prawo pogrzebowe w Polsce jest przestarzałe…

Po co czytać książki o śmierci?

To nie jest tak, że książki “o trupach” czytane są tylko przez “dziwne” osoby. Kiedyś śmierć była obecna w życiu ludzi – zwłoki po śmierci jakiś czas leżały w domu, ciągle były jakieś wojny, publiczne egzekucje… Obecnie większość z nas nie wie, jak wygląda martwy człowiek (no, może poza tym w trumnie, który jest ucharakteryzowany tak, żeby wyglądał, jakby spał). Trochę się boimy osób, które pracują ze zwłokami. Sami_e często robimy wszystko, żeby w ogóle o śmierci nie myśleć. Jak babcia chce porozmawiać, jaką trumnę dla niej wybrać, jak już umrze, nerwowo zmieniamy temat. A to źle. Bo śmierć czeka niestety każdą osobę, a strach często wynika z niewiedzy. Fajnie też, że niektóre książki podchodzą do tematu humorystycznie. Moim zdaniem to dobry sposób na “oswojenie” trudnego zagadnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.