Dlaczego ludzie popełniają samobójstwa?

Próba znalezienia przyczyny samobójstw to jeden z głównych problemów suicydologii. Jest to również problem – moim zdaniem – nierozwiązywalny. Są jednak pewne tropy, koncepcje i szkodliwe mity związane z tym tematem. Jednoznaczna odpowiedź na pytanie z tytułu jest niemożliwa między innymi dlatego, że samobójstwo nie ma jednej przyczyny.

Znowu te statystyki…

W statystykach KGP najczęstszymi przyczynami samobójstw są: choroba psychiczna, problemy rodzinne, zawód miłosny, złe warunki ekonomiczne, nagła utrata źródła utrzymania, choroba fizyczna. O tym, co jest nie tak ze statystykami, już pisałam tutaj. Największy problem mam z tą najczęstszą przyczyną, chorobą psychiczną. Kiedy uznajemy, że osoba z chorobą popełniła samobójstwo właśnie z jej powodu? Czy sam fakt bycia chorym oznacza, że choroba była powodem? Chorób psychicznych jest całe mnóstwo, ta kategoria jest więc bardzo szeroka.

Inne przyczyny, o których często się mówi, to choroba fizyczna, kalectwo, samotność, śmierć bliskiej osoby, niepożądana ciąża, strach przed konsekwencjami popełnienia przestępstwa, pogorszenie zdrowia, utrata miejsca zamieszkania i wiele, wiele innych…

Umówmy się, że wypisanie niektórych (czy nawet wszystkich) przyczyn podawanych przez KGP zdecydowanie NIE wyczerpuje tematu i przejdźmy do rzeczy. Mam wrażenie, że do samobójstwa może doprowadzić każda krzywdząca ludzi rzecz na świecie, jednak większość z nas jest w stanie poradzić sobie z jednym, samotnym niepowodzeniem. Kryzys, który może doprowadzić do samobójstwa, pojawia się, gdy liczba problemów nas przerasta.

Jedno samobójstwo, wiele przyczyn

Weźmy na tapet na przykład zawód miłosny i wyobraźmy sobie dwie osoby. W tej części tekstu znajduje się kilka triggerów – pomiń ją (i uwierz mi na słowo, że samobójstwo nie ma jednej przyczyny), jeśli są tematy związane z przemocą czy problemami w szkole, o których nie chcesz czytać. Przykłady są też skrajne i mogą wydać się stereotypowe – chodziło mi o jak najlepsze pokazanie problemu.

Osoba 1 – nazwijmy ją Marta – to osoba z kochającej rodziny. Nie mają dużo pieniędzy, ale starcza im na podstawowe potrzeby. Rodzina Marty akceptuje wszystkie jej wybory. Najlepszy kontakt ma z tatą, któremu może powiedzieć o wszystkich problemach i otrzymuje wsparcie. Marta ma dobre wyniki w nauce, w szkole jest lubiana. Udało jej się znaleźć pracę na wakacje, dzięki której poszła na wymarzony kurs rysunku. Marta niedawno rozstała się ze swoją dziewczyną, przez co odpuściła rysunek i stresuje się, że nie dostanie się na studia. Przyjaciele i rodzina przekonują ją jednak, że rok przerwy nie jest niczym złym.

Osoba 2 – Kasia – pochodzi z biednej rodziny. Nie byłoby tak źle, ale ojciec nadużywa alkoholu i stosuje przemoc ekonomiczną wobec współuzależnionej matki. Ostatnio nie miała kasy na materiały na plastykę, więc nie odrobiła pracy domowej i dostała jedynkę. Ojciec pierwszy raz ją uderzył, bo „najadł się wstydu” na wywiadówce. Chciała wypłakać się babci, ale ta od jakiegoś czasu leży nieprzytomna w szpitalu. Kasia nie ma wielu znajomych, w szkole wyśmiewają ją – niezbyt dobrze radzi sobie na wf-ie, nie ma fajnych ubrań, nie chodzi na imprezy. Kasia miała wsparcie w swoim chłopaku, jednak ten wyleciał na studia za granicę i zdecydował, że nie chce kontynuować związku na odległość.

Jak widzicie, obie dziewczyny przeżyły zawód miłosny. Jak myślicie, u której z nich ryzyko popełnienia samobójstwa jest wyższe? Moim zdaniem u Kasi. Łatwo można byłoby zakwalifikować taką śmierć jako „zawód miłosny”, pewnie takie nagłówki pojawiłyby się w mediach. Zawód miłosny nie byłby jednak prawdziwą przyczyną samobójstwa Kasi. Byłby nią kryzys spowodowany przemocą w rodzinie, alkoholizmem ojca, problemami w szkole, problemami z rówieśnikami, chorobą babci, samotnością, sytuacją ekonomiczną…

Przyczyny samobójstw według badaczy i badaczek

Suicydolodzy i duicydolożki zaproponowali dotąd co najmniej kilkanaście znaczących perspektyw opisujących, w jaki sposób dochodzi do samobójstwa. Nie będę Was zanudzać opisywaniem wszystkich koncepcji, które znam, bo moim zdaniem wszystkie sprowadzają się do jednego. Samobójstwo rozumiem jako proces – najpierw pojawia się wiele problemów na raz, które prowadzą następnie do kryzysu psychicznego. Myślę, że Erwin Ringel w swojej koncepcji zespołu presuicydalnego całkiem trafnie opisał to, co dzieje się z większością osób, które chcą popełnić samobójstwo.

Zespół presuicydalny

Zespół presuicydalny (zwany też syndromem presuicydalnym) to stan, w którym znajduje się większość osób w kryzysie samobójczym. Składają się na niego:

  • fantazje samobójcze;
  • agresja hamowana i autoagresja;
  • zawężenia.

Już tłumaczę, co się pod tym wszystkim kryje, bo dla mnie niektóre z tych kwestii były mocno nieoczywiste.

Fantazje samobójcze

To myśli, w których wyobrażenie własnej śmierci daje poczucie ulgi. Osoby w kryzysie mogą sobie wyobrażać na przykład swój własny pogrzeb – jaką chcieliby ceremonię, kto przyjdzie, jak zareaguje rodzina… Takie myśli pozwalają na chwilowe rozładowanie napięcia. Tego typu fantazje często nazywa się „myślami samobójczymi”, są jednak bardziej intensywne i konkretniejsze. Ich charakterystyczną cechą jest to, że same przychodzą. Natrętnie wbijają się do głowy i nie chcą się ruszyć. Ich następstwem są konkretne plany samobójcze. Jeśli zauważasz u siebie takie myśli lub podejrzewasz je u bliskiej osoby, zwróć się do kogoś po pomoc!

Agresja hamowana i autoagresja

To sytuacja, w której frustracja, napięcie i złość nie są rozładowywane – na przykład przez zahamowania związane z kulturą, w której żyjemy. Prostym przykładem może być mężczyzna, któremu chce się płakać, ale nie zrobi tego, bo się wstydzi („chłopaki nie płaczą”) lub kobieta, która ma ochotę przywalić w stół ze złości, ale jej „nie wypada”. Negatywne emocje nie są uwalniane i zostają zwrócone do wewnątrz. Może to manifestować się przez autoagresywne zachowania, takie jak samookaleczanie. Osoba w kryzysie zaczyna testować granice, robić niebezpieczne rzeczy, których wcześniej by nie robiła. Ta hamowana agresja może zamienić się w energię do działania samobójczego.

Zawężenia

To mechanizmy, które występują u osoby w kryzysie. Są dobrym wyjaśnieniem, dlaczego teksty typu „napij się rumianku, uśmiechnij się i wyjdź do ludzi” tak średnio pomagają… Jest ich kilka rodzajów:

  • zawężenie sytuacyjne – przekonanie, że sytuacja, w której się znajdujemy, jest beznadziejna i nie ma z niej wyjścia. Osoba doświadczająca tego zawężenia może nie chcieć zwrócić się o pomoc, bo jest przekonana, że to nie ma sensu i nic nie da. Czuje, że nie ma wpływu na tę sytuację;
  • zawężenie dynamiczne (świata uczuć) – dominacja negatywnych uczuć i postrzeganie świata przez ich pryzmat. Osoba w kryzysie myśli, że nic dobrego jej nie spotkało i już nigdy nie spotka. Przekonanie to jest bardzo silne i paraliżujące. Każda porażka jest wyolbrzymiana, a sukces dewaluowany;
  • zawężenie stosunków międzyludzkich – zerwanie relacji, izolacja. Często jest wynikiem przekonania, że „nikt mnie nie lubi„, „byłoby im lepiej beze mnie” itp. Osoba doświadczająca tego zawężenia może na przykład wykręcić się z imprezy, żeby nie psuć zabawy innym. Sygnałem ostrzegawczym dla bliskich mogą być powierzchowne rozmowy czy zmniejszenie częstotliwości kontaktów;
  • zawężenie świata wartości – sytuacja w której to, co do tej pory było dla nas bardzo ważne, przestaje takie być. Może to przyjąć na przykład formę odcięcia się od wspólnoty, której do tej pory byliśmy aktywnym członkiem_aktywną członkinią. Wiąże się też z odrzuceniem systemu wartości uznanego przez społeczeństwo. Nasze życie jest dla większości z nas bardzo ważne, jednak dla osoby w kryzysie przestaje być.

Co możemy z tym zrobić?

Jak wspominałam wcześniej, do opisanego kryzysu może prowadzić bardzo wiele sytuacji. W związku z tym każdx z nas może coś robić, by mniej osób doświadczało zespołu presuicydalnego. Na przykład wspieranie wolnego wyboru w sprawie aborcji przyczynia się do zmniejszenia liczby samobójstw, których jednym z powodów jest niechciana ciąża. Przybierające różne formy przeciwdziałanie dyskryminacji, reagowanie na hejt, normalizowanie leczenia psychiatrycznego, dotrzymywanie towarzystwa samotnym osobom, uważność na cudze emocje i komunikowanie własnych – to tylko kilka rzeczy, które w pośredni sposób przyczyniają się do lepszego życia i w konsekwencji do mniejszej liczby samobójstw.

Uważam również, że niezwykle ważną rzeczą w zapobieganiu samobójstw jest mówienie i edukowanie o tym problemie. Gdybyśmy na przykład wszyscy wiedzieli, jak przebiega zespół presuicydalny, mielibyśmy większą szansę na zauważenie jego objawów u siebie i innych.

Jeśli jesteś osobą w kryzysie, mam nadzieję, że ten wpis pokazał Ci, że nie jesteś samx w tym, co czujesz. Jako osoba, która taki kryzys przetrwała, mogę powiedzieć – to wszystko NAPRAWDĘ minęło. Jeszcze raz bardzo mocno zachęcam Cię do skorzystania z pomocy; informacje znajdziesz tutaj.

Jeśli ktoś z Twoich bliskich popełnił samobójstwo, to nie była Twoja wina. Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Ci zrozumieć, co przeżywała ta osoba. Mam też nadzieję, że wiesz, że nie było jednej przyczyny i może teraz trochę mniej będziesz rozpamiętywać, co zrobiłxś, a czego nie… Jeśli potrzebujesz z kimś pogadać, istnieje specjalny telefon zaufania dla osób w żałobie (800 108 108) – działa w tygodniu od 14 do 20, tutaj więcej informacji.

Bibliografia

Poza wiedzą ze studiów, korzystam czasem ze źródeł. Nie robię profesjonalnych przypisów ani bibliografii, więc jeśli piszesz pracę dyplomową, nie rób tego w ten sposób. Poniższa lista ma Ci dać wskazówkę, gdzie szukać kolejnych informacji. W tym przypadku korzystałam głównie z:

  • Erwin Ringel Gdy życie traci sens. Rozważania o samobójstwie;
  • statystyki na stronie KGP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.