Czy Harry Potter to dobra młodzieżówka w 2021?

Harry Potter to seria mojego życia. Dorastałam z tymi książkami, zaszczepiły we mnie miłość do literatury i ogólnie zmieniły sporo w moim życiu. Jednak ostatnio myślenie o tej serii budzi pewien niesmak. Postaram się odrzucić na bok zarówno sentymenty, jak i niechęć do autorki i zastanowić się, czy gdybym czytała HP po raz pierwszy teraz, również bym go pokochała.

Motyw wybrańca

Nadal czytam sporo literatury młodzieżowej i nic mnie tak nie irytuje jak motyw wybrańca – czyli sytuacja, w której główny bohater/główna bohaterka książki jest przeciętną osobą (zwykle gnębioną w szkole) i nagle okazuje się, że tylko on/ona może pokonać ZŁO. Nie cierpię tego, bo od razu wiadomo, jak to się skończy – wszystko prowadzi do tego, że dobro zwycięży i tak dalej.

Obecnie unikam książek z tym motywem, a jeśli już je czytam, zwykle Wybraniec jest dla mnie minusem. W mojej głowie od Harry’ego Pottera się zaczęło. Irytowanie się na oklepane schematy ma to do siebie, że najpierw trzeba te schematy poznać. Książki Rowling spopularyzowały Wybrańca w literaturze młodzieżowej, tak jak Zmierzch spopularyzował trójkąty miłosne. Tylko czy fakt, że Harry Potter był pierwszy, czyni motyw Wybrańca mniej irytującym? Moim zdaniem nie do końca, chociaż ta seria ma kilka plusów, dzięki którym mogłabym „wybaczyć” ten nieszczęsny schemat, gdybym czytała ją teraz po raz pierwszy.

Z drugiej strony Wybraniec nie występuje w HP w najbardziej irytującym wydaniu. W książce było podkreślone, że to, że Harry’emu jest przeznaczone pokonanie Voldemorta, to trochę przypadek – to mógł być ktoś inny. Harry nie ma cudownych ukrytych mocy.

Świat i postacie

W młodzieżówkach narzekam też na niedające się lubić postacie. Czytałam niedawno Cień i kość i jest to całkiem dobry przykład – cały charakter postaci został nadany przez świetną obsadę serialu. W książce bohaterowie i bohaterki są z papieru.

Harry Potter jest w tym moim zdaniem świetny. Każda postać jest unikatowa, ma swoją historię. Nie zawsze tę historię znamy, ale podczas lektury książki można wyczuć, że autorka doskonale wie, co dana postać robiła dwadzieścia lat temu. Podobnie jest ze światem przedstawionym. Magia ma pewne nielogiczności (np. zmieniacz czasu), ale nie rzucają się one za bardzo w oczy, a przy tak rozbudowanym świecie fantasy nie da się ich uniknąć. Moim ulubionym elementem są chyba fantastyczne zwierzęta i magiczne stworzenia; widać tu szczególnie mocno inspirację mitologiami.

Genialna konstrukcja postaci i świata przyczyniła się do tego, że do HP bardzo łatwo pisze się fanfiction. Sama kilka napisałam i wyszło mi to nienajgorzej. Własnych postaci nie umiałabym stworzyć od zera, ale z bohater_k_ami stworzonymi przez Rowling pisanie było dziecinnie proste.

Myślę, że tym aspektem Harry’ego Pottera zachwyciłabym się nawet teraz, bo bardzo mi brakuje fajnych bohaterek i bohaterów w literaturze młodzieżowej.

Spójność

Dorastałam z Harrym Potterem, więc zmienny styl i klimat poszczególnych części był dla mnie plusem. Obecnie uważam to za duży mankament. Pierwsza i druga część są mocno dziecięce – krótkie, napisane prostszym językiem, podejmujące lżejsze tematy. Osoba, która wciągnie się w te części, rozczaruje się, sięgając po kolejną. Z kolei osoby, którym odpowiadałby mroczniejszy klimat Czary Ognia, nigdy do niej nie dotrą, bo zrażą się już na początku.

Ogromnym plusem jest za to fakt, jak to się wszystko składa w jedną całość. Czytając siódmy tom, byłam pod wrażeniem. Czułam, że autorka przez cały czas prowadziła nas do tego momentu. Może nie znała szczegółów, pisząc pierwszą część, ale mimo to wszystko wydaje mi się wciąż bardzo dobrze przemyślane. W dodatku jest to dość oryginalne – jasne, dobro oczywiście musi pokonać zło, ale to, w jaki sposób do tego dochodzimy, nie jest takie schematyczne i oczywiste.

Wątki miłosne

Wątki miłosne to kolejna rzecz, za którą zwykle nie przepadam w młodzieżówkach. Często są centrum historii, pojawiają się też schematy typu „trójkąt miłosny”. W Harrym Potterze tego nie ma i uważam, że to duży plus. Wątki miłosne się pojawiają, ale są gdzieś z boku historii i dobrze wpisują się w problemy dorastania. Z drugiej strony może nie ma ich aż za bardzo… Seksualność w świecie HP nie istnieje i jest to momentami wręcz absurdalne (Hagrid).

Filmy

Myślę, że gdyby w tym momencie jakaś bestsellerowa saga książkowa dostała takie ekranizacje, byłoby bardzo słabo. Pierwsza i druga część trzymały się kupy, były blisko związane z książkami. Ale kolejne to dramat. Zmienianie fabuły w bezsensowny sposób dla jak największej ilości efektów specjalnych (smok ganiający się z Harrym po dachach Hogwartu w Czarze Ognia), odmagicznianie świata (zamiana szat czarodziejów na dżinsy w Więźniu Azkabanu), ucinanie ważnych dla fabuły wątków… To tylko kilka mankamentów. Rozumiem, że ciężko stworzyć spójną całość, kiedy zmieniają się reżyserowie i obsada, ale te filmy naprawdę są tragiczne w porównaniu do tego, jak świetnie są realizowane inne książki (np. Cień i kość, gdzie – moim zdaniem – serial wypada znacznie lepiej od książki).

Inkluzywność

Wkurza mnie, jak Rowling rzuca nam informacjami w stylu „Dumbledore jest gejem” bez zająknięcia się o tym w książkach. Nie chcę rozwijać tego tematu, ale zaznaczam, że nie traktuję takich informacji jako odnoszące się do kanonu.

W serii o Harrym Potterze nie ma żadnej reprezentacji osób LGBT+, co przy liczbie wątków i postaci jest niezbyt realistyczne. Jasne, seksualność w tym świecie nie istnieje, ale istnieje miłość – par hetero mamy naprawdę dużo. Pojawiają się za to osoby o innych kolorach skóry niż biały, ale na trzecim planie (Cho Chang i Dean Thomas). Pojawiają się czasem stereotypy dotyczące płci, a ministrami magii zawsze są mężczyźni, ale są też momenty, w których stereotypy są łamane. Mamy też elementy fatshamingu (Dudley). Czy moje zlewicowane serduszko w 2021 zostałoby przez to wszystko zdruzgotane?

Szczerze mówiąc, chyba nie. Już się tłumaczę.

Mam wrażenie, że większość mankamentów widzę przez to, co robi autorka – udawanie, że Dumbledore był gejem, a Hermiona mogła być czarna i tak dalej. Są elementy, które mnie bardzo irytują, np. wyśmiewanie grubości Dudleya. Jest jednak duża szansa, że czytając dziś HP po raz pierwszy, nie zauważyłabym braku reprezentacji mniejszości, bo ta reprezentacja jest (i to bardzo szeroka), jednak są to mniejszości umiejscowione w świecie przedstawionym. Wśród przyjaciół głównego bohatera jest wilkołak, osoba z mugolskiej rodziny, półolbrzym czy centaur – grupy mocno wykluczone w magicznym świecie. Podczas lektury wiele razy dowiadujemy się, jak zły jest brak tolerancji; duża część wątku Voldemorta jest oparta właśnie o tę kwestię.

Nie zrozumcie mnie źle – to beznadziejne, że Rowling urządza queerbaiting. To też beznadziejne, że w książce nie ma ani jednej postaci LGBT+. Jednak moim zdaniem nie wystarcza to, by skreślić Harry’ego Pottera. Możecie oczywiście mieć inne zdanie.

Co dalej z serią?

Gdyby tylko J. K. Rowling można było zabrać Twittera… Gdyby tylko Przeklęte dziecko nigdy nie powstało… W mojej głowie tej książki nie ma, wypieram jej istnienie. Podobają mi się Fantastyczne zwierzęta… (poza końcówką drugiej części), ale uważam, że przez zmniejszającą się sympatię do autorki i nielogiczne elementy pojawiające się w filmie, ta seria przestanie być kontynuowana przedwcześnie.

Przykro mi, że te trzy elementy – Przeklęte dziecko, zachowanie Rowling, klapa nowych filmów – sprawiają, że Harry Potter traci popularność wśród kolejnych pokoleń. Nie jest to seria bez wad. Myślę, że za jakiś czas te wady mogą sprawić, że będziemy mówić „Harry Potter słabo się zestarzał”. Ale to jeszcze nie ten moment, a seria wciąż wybija się pozytywnie na tle innych młodzieżówek.

Pewnie czytając serię teraz, nie zakochałabym się w niej tak bardzo, jak kilkanaście lat temu, ale byłabym bardzo pozytywnie zaskoczona. Podejrzewam, że pomyślałabym: „w końcu narracja trzecioosobowa i fajne postacie, czytam dalej!”. Z drugiej strony najlepszym w byciu fanką HP było bycie częścią społeczności, fandomu. Obecni czytelnicy i czytelniczki już tego nie doświadczą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.