Amatorski fotomodeling, sesje TFP – jak zacząć?

Jakiś czas temu pisałam o tym, dlaczego nie warto bawić się w fotomodeling, ale – jak się spodziewałam – spora część z Was mnie nie posłuchała. Lubicie ten wpis i często pytacie, jak się za to zabrać. W takim razie w końcu, po dłuższej przerwie, wracam do tematu. Powiem Wam, na co zwracać uwagę i jak wejść do tej “branży” jako modelka, dbając o swoje bezpieczeństwo.

Początek

Sesje TFP nie oznaczają sesji za darmo. Fotograf_ka wnosi swój sprzęt, umiejętności, czasem studio. Model_ka wnosi swoje umiejętności, urodę, często ubrania i makijaż. Oboje wnoszą czas. Efektem są zdjęcia, które mają rozszerzyć ich portfolio. Tylko początkująca w pozowaniu osoba nie może pochwalić się umiejętnościami pozowania. Jak zacząć i jak się dostać na pierwszą sesję?

Sposobów jest kilka:

  • masz wśród znajomych/rodziny osobę, która uczy się fotografii i robisz z nią pierwszą sesję (z tej opcji skorzystałam);
  • robisz sobie tak zwane polaroidy – są to zdjęcia prezentujące Twoją sylwetkę, na jednolitym tle. Zdjęcie zwykle robi się w bieliźnie, ewentualnie w ubraniu, które nie zniekształca ciała. Osoba fotografowana powinna mieć spięte włosy, być bez makijażu i zaprezentować się od przodu, od tyłu i z profili. Możesz zrobić takie zdjęcia samodzielnie;
  • inwestujesz w pierwszą sesję zdjęciową. Ceny są bardzo różne. Myślę, że sesję o jakości wystarczającej do tego, żeby zacząć robić zdjęcia TFP, możesz zrobić już za 100-200 złotych, chociaż częściej spotykam się z ceną 300-400 złotych.

Przed pierwszą sesją warto zapoznać się z podstawami pozowania. Ja bardzo dużo nauczyłam się na samych sesjach. Największy problem miałam z twarzą. Na początku bardzo spinałam szczękę, co wyglądało dziwnie. Podczas pozowania powinno się zazwyczaj mieć zamknięte usta, ale rozluźnioną szczękę, co było dla mnie trudne. Oglądałam też filmiki Weroniki Markiewicz.

Mam pierwsze zdjęcia. Co dalej?

Osób do współpracy najłatwiej szukać na portalach typu MaxModels i/lub na grupach na Facebooku. Ogłoszenie na takiej grupie dobrze napisać, kiedy już masz pierwsze zdjęcia/polaroidy. Selfie zrobione telefonem słabej jakości z podpisem “chcę zdjęcia za darmo” może spotkać się z bardzo nieprzyjemnym odbiorem, a ludzie w grupach na FB do najmilszych nie należą.

Czy muszę jakoś wyglądać?

W amatorskim fotomodelingu – teoretycznie nie. Niestety najłatwiej znaleźć fotografa_kę, wpisując się w kanony piękna (rozmiar S, makijaż, “zrobione” paznokcie itp.). Modele i modelki o innych typach urody również cieszą się powodzeniem, są osoby, które robią zdjęcia tylko z takimi osobami. Jednak publikowanie tych zdjęć w Internecie może oznaczać hejt… Jest to beznadziejne i absolutnie nieakceptowalne. Branża powinna się zmienić, ale obecnie żyjemy w dość nieprzyjemnym świecie.

Bezpieczeństwo

W tym wpisie mówiłam Wam o licznych wadach zabawy w fotomodeling. Jak być może pamiętacie, na sesjach spotykały mnie nieprzyjemne sytuacje. Zacznijmy od tego, że nie jesteś odpowiedzialnx za cudze zachowanie. Osoba fotografująca nie może zrobić Ci krzywdy. Jeśli tak się stanie, to on_a jest za to odpowiedzialnx, nie Ty.

Jest jednak kilka sposobów, które mogą zwiększyć Twoje poczucie bezpieczeństwa i których – moim zdaniem – w tym okropnym świecie mimo wszystko warto się trzymać, umawiając się na sesje TFP. Dobrze jest mieć zaufaną osobę, której powiesz, dokąd jedziesz i z kim. Możesz udostępniać swoją lokalizację przez telefon. Zaufanej osobie warto także zostawić link do profilu MaxModels/FB osoby, z którą jesteś umówionx.

Bezpieczeństwo to nie tylko kwestia tego, co może stać się podczas sesji. Zawsze pracuj z umową, zwłaszcza jeśli pozujesz w pełnym zakresie. Umowa określa, gdzie i na jakich zasadach mogą być publikowane zdjęcia będące wynikiem współpracy. Powinien się w niej znaleźć zapis o tym, że żadna ze stron nie może nikomu sprzedać zdjęć, nie dzieląc się zyskiem z pozostałymi. Weź ze sobą egzemplarz umowy, załóż sobie na to osobną teczkę. Umowa chroni Cię przed sytuacją, w której ktoś zarobi na zdjęciach, do których pozowałaś_eś za darmo. Dzięki niej możesz wyciągnąć konsekwencje.

Myśli na koniec

Czasem mam wrażenie, że pozowanie do zdjęć pomogło mi w zaakceptowaniu mojego ciała, ale była to taka… toksyczna akceptacja. Czułam się piękna i atrakcyjna, dopóki oglądałam swoje ciało na wyretuszowanych zdjęciach. Beznadziejne jest też to, że przed sesją trzeba się zastanawiać, czy pójście tam jest na pewno bezpieczne. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo mnie to denerwuje.

Zdjęcie do tego wpisu zrobiła Magdalena Rek z Do Wesela Się Zagoi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.